Kozia grypa
Nowa epidemia grypy na horyzoncie. Przetrzebieni świńską dolegliwością Polacy muszą stanąć naprzeciw nowemu zagrożeniu - koziej grypie.
Ledwo opadł kurz po poprzedniej katastrofie, ledwie oprzątnęliśmy trupy z ulic, a już nadciąga kolejne choróbsko. I znów czeka nas szara codzienność - oznaczanie domów krwią, palenie zwłok i codzienne samobiczowanie w miejskich procesjach.
Wirus (tym razem dla odmiany nie z serii A lecz Q) zabił już 8 osób, hen hen w którymś ze skandynawskich krajów. Warto przypomnieć, że rocznie 150 000 ludzi na świecie ginie z powodu zmian klimatu, a 150 polskich kobiet ginie z powodu nieporozumień z mężem. Autentyczne fakty.
Zanim więc przystąpimy do wyrzynania kóz i obarczania ich całą odpowiedzialnością, zastanówmy się. Co jeśli następna będzie pandzia grypa? Potrafilibyśmy gniewać się na pandy? Co jeśli przyjdzie grypa surykatkowa? Czy ptaki, świnie, kozy lub surykatki mają się stać pogromcami rasy ludzkiej? Ja się z tego panicznego chóru wypisuję.
